W literaturze zwraca się
„W literaturze zwraca się uwagę, że na początkowym składzie osobowym polskiej służby zagranicznej zaciążyły bardzo układy polityczne oraz wpływy partii, które forsowały swych protegowanych. I tak np. Zdzisław Szczerbiński w cytowanej ankiecie nadmienia, że „na początku próbowano obsadzać placówki zagraniczne według klucza partyjnego, ale współpraca ówczesnej lewicy z ludźmi Komitetu nie zawsze układała się harmonijnie".
Szczególnie krytycznie pisze się o dwóch „parlamentarnych" podsekretarzach stanu Janie Dąbskim i Stefanie Dąbrowskim, którzy dostali się do MSZ na skutek zabiegów partii, które reprezentowali. Zarzuca się im brak kompetencji, zacietrzewienie, małostkowość. Maciej Rataj chyba z pewną przesadą tak pisze na ten temat „Pan Patek miał dwu wiceministrów posła Dąbskiego i posła Stefana Dąbrowskiego, którzy jako dyplomaci warci byli siebie nawzajem, tzn. niewiele. Obaj jednak mieli pretensje do znawstwa i fachowości, obaj byli przy pozaparlamentarnym ministrze parlamentarnymi, mającymi polityczne poparcie swych stronnictw, podsekretarzami stanu (np. p. Dąbski Piasta, p. Stefan Dąbrowski grupy SkulskiDubanowicz)".
Pomimo niewątpliwych nacisków partii i różnorakich protekcji nie wydaje się jednak, ażeby rekrutacja pracowników MSZ do tego się tylko sprowadzała. Już wiosną 1919 r. starano się sprawy w jakiś sposób porządkować, sprawdzać kandydatów. Dokumenty mówią o istnieniu „regulaminu dla egzaminu konsularnodyplomatycznego". Wspominają także o sprawdzaniu i selekcji przyjmowanych ludzi. Konkretnie jest mowa o angażowaniu urzędników „na próbę" i wiążącej się z tym powinności podpisywania „rewersu co do obowiązków".“(5)